Sukienka Nancy dwuczęściowa

Marta Ponikowska zajmuje się prawem edukacyjnym, ostatnio w kontekście rozwoju nowych technologii. Nam opowiada, jak będzie wyglądać edukacja przyszłości i jak w dzisiejszych czasach kobiety mogą się nawzajem wspierać.



O SILE KOBIECYCH SPOTKAŃ

Działam w nieformalnym stowarzyszeniu Warszawski Klub Kobiet. Spotykamy się w gronie dziewczyn z bardzo różnych światów: z administracji publicznej, ze świata nauki, z biznesu, a także z domu, jeśli są teraz na etapie dbania o rozwój rodziny. Dzięki temu możemy porozmawiać o swoich sytuacjach, wzmacniając się wzajemnie. Jesteśmy tak różne, że trudno byłoby przypiąć nam jakąś łatkę.

Kilkadziesiąt lat temu takie spotkania odbywały się w rodzinie, międzypokoleniowo: kuzynki, ciocie, babcie, mamy. Teraz jesteśmy w innym momencie rozwoju społeczeństwa, często mieszkamy daleko od rodziny. Te spotkania dają mnie i innym klubowiczkom większą pewność siebie, kobiecą siłę. Widzę, jak nas zmieniają.


Formuła to spotkania z inspirującymi gośćmi -- bardzo różnymi, bo chcemy uczyć się od różnych osób. Często doświadczenia, o których opowiadają nasi goście, pozwalają nam w innym świetle spojrzeć na to, z czym same się mierzymy, co przeżywamy.


Szczególnie pamiętam spotkanie z niesamowicie energetyczną profesor. Opowiadała, że nie dostała się na medycynę za pierwszym razem i przez rok pracowała jako salowa w szpitalu. To pokazuje niesamowitą pokorę. W swoim obecnym zespole, gdzie pracuje wielu początkujących lekarzy, często opiera się na opinii tych młodych ludzi.


Zapadło mi w pamięć też to, co powiedziała na jednym ze spotkań członkini zarządu dużego banku. Użyła metafory trójnogu. Jego “nogami” są: rodzina, praca i pasja. Jeśli któraś z tych sfer wypada akurat trochę słabiej, to zawsze możemy podeprzeć się na dwóch pozostałych.


 Mówiąc o swoim rozwoju zawodowym, mogłabym opowiadać o innych kobietach, które spotkałam na swojej drodze – wyszedłby z tego bardzo długi list z podziękowaniami.


O PRACY I TECHNOLOGIACH

W tym roku przez kilka miesięcy razem z dr Małgorzatą Starczewską- Krzysztoszek przewodniczyłam grupie roboczej EDUKACJA przy Ministerstwie Cyfryzacji. Grupa pracowała nad strategią rozwoju sztucznej inteligencji w Polsce. W naszej grupie było około 80 osób: ze świata biznesu, startupów, nauki, administracji, organizacji pozarządowych. Praca w tak różnorodnej grupie wymaga od wszystkich otwartości, umiejętności i chęci słuchania, pokory, prawdy w ocenie swojej pracy i pracy innych.


Sztuczna inteligencja i automatyzacja rewolucjonizują rynek. Zmienia się charakter pracy, ale też relacje między ludźmi, zwłaszcza między pracodawcą a pracownikiem. Ciekawi mnie, jak te zmiany wpłyną na organizację dnia, pracę w biurze i pracę zdalną, komunikację między ludźmi i botami.


O DZIECIACH I BOTACH

Sztuczna inteligencja może wiele wnieść do szkolnictwa. Na przykład spersonalizowana edukacja. Wyobrażam to sobie tak, że w polskich szkołach będą działały platformy oparte o AI, wspierające pracę nauczyciela i ucznia. Dziecko, które wykona zadanie szybko, nie będzie musiało czekać 20 minut na grupę, nudząc się, tylko przejdzie do kolejnych, dopasowanych do siebie zadań albo pomoże innym uczniom. Takie narzędzie podpowie, na jakim etapie jest dziecko


Zmieni to rolę nauczyciela. Nie będzie wyłącznie przekazywał wiedzy, stanie się raczej mentorem. A klasy zorganizujemy według umiejętności, a nie wieku. Sądzę, że dzięki temu uczniowie będą lepiej przygotowani do pracy i życia jako grupa. Dostrzegana będzie różnorodność dzieci i ich różne talenty, zamiast równania do jednego schematu.


Oczywiście, ryzykujemy, że dzieci się wyobcują i zamiast spędzać czas z klasą, będą komunikowały się częściej z botem. Ale myślę, że mamy wystarczającą świadomość tych zagrożeń i potrafimy je równoważyć, np. przez wprowadzanie dopasowanych do wieku czy etapu rozwoju dziecka szkolnych i domowych zasad korzystania z komputerów, smartfonów. Konieczne są także budujące wspólnotę zajęcia grupowe. Zresztą żebyśmy umieli wykorzystać produkty i usługi oparte na AI, musimy krytycznie myśleć i zadawać odpowiednie pytania.



O KSZTAŁTOWANIU CHARAKTERU

Czynnik ludzki wydaje mi się coraz cenniejszy w świecie pełnym technologii. Postawmy sobie więc pytanie: czego maszyny za nas w najbliższym czasie nie zrobią lepiej? Tam jest szczególne miejsce dla rozwoju człowieka. Dlatego równolegle z upowszechnianiem nowych technologii trzeba inwestować w projekty dotyczące emocji i charakteru dziecka.


Bardzo interesuje mnie właśnie kształtowanie charakteru. Zwłaszcza że charakter kształtuje się przez działanie. W krajach anglosaskich powstają specjalne centra poświęcone studiom nad charakterem. Czy da się formować charakter instytucjonalnie? Czy szkoła ma tylko przekazywać wiedzę, czy też wychowywać? Polskie prawo oświatowe mówi, że również wychowywać. Jednak jesteśmy dziś tak zróżnicowanym społeczeństwem, że trudno w systemie zaprogramować odpowiedź na potrzeby wszystkich dzieci i rodziców. Trzeba zwiększyć w Polsce rolę mecenatu edukacyjnego nad integralnym rozwojem człowieka; nie tylko w zakresie wiedzy i umiejętności, ale też postaw.


O DOCENIANIU DOMU

W Instytucie Badań Edukacyjnych pomagamy włączać do systemu szkolnictwa bardzo wielu potrzebnych kwalifikacji, np. „prowadzenie tutoringu szkolnego” czy „programowanie i obsługa druku 3D”. Zastanawia mnie, że nie ma (jeszcze) kwalifikacji „homemaking”.


Uważam, że tworzenie domu – i uwzględnianie różnych potrzeb rodzin – jest ważne dla naszego rozwoju jako ludzi. Chcemy się realizować zawodowo, ale dla niektórych kobiet prowadzenie domu czy w ogóle bycie w domu jest równie ważne.


Nie można zapominać o wolności wyboru. Mężczyzna też może chcieć zostać w domu. Każde małżeństwo, każda rodzina ustala to sama. Prawo powinno w tym pomagać, dając rzeczywiste pole wyboru, żeby osiągnąć taki rodzaj balansu, jakiego dana rodzina akurat potrzebuje.


Współpracuję z londyńską fundacją Home Reinassance Foundation, zajmującą się tzw. smart home management i tworzeniem kultury domu. Pomagam im promować w Polsce książkę „The Home: multidisciplinary reflections”. Bo przecież to ekosystem domu wpływa na całe społeczeństwo, ekonomię, demografię, zdrowie. Dlatego polityki publiczne powinny w większym stopniu uwzględniać dom i to, jaki wpływ mają na jego funkcjonowanie nowe technologie, takie jak sztuczna inteligencja.


O PRACY PRO BONO

Praca społeczna pomaga mi rozwijać się całościowo jako człowiek. Sama praca zawodowa by mi tego nie dała. To chyba ta „trzecia noga” mojego krzesła. Spotykam dzięki niej ludzi, którzy mnie zmieniają. I szybciej zauważam, co mogłabym zmienić w sobie


Po semestrze na Uniwersytecie Maastricht zaczęłam staż w brukselskim biurze przewodniczącego Komisji ds. Zagranicznych w Parlamencie Europejskim. Wtedy, przy okazji działań związanych z dyplomacją kulturalną, poznałam ludzi zaangażowanych w promowanie pamięci o polskim generale Sosabowskim, który walczył o wolność Holandii. Po powrocie z Brukseli temat ze mną został.


Poznałam też reżyserkę dokumentu o Sosabowskim „Honor generała”. W filmie holenderska sanitariuszka pomagająca lądującym w Holandii polskim spadochroniarzom wspomina, że jeden z żołnierzy, umierając, powiedział jej: "Girl, always look for the reason of your actions" [Zawsze zastanawiaj się, dlaczego robisz to, co robisz]. Ja cały czas staram się nosić to zdanie ze sobą. Żyjemy w tak intensywnych czasach, że łatwo wpaść w wir działania za działaniem, aktywizmu dla samego aktywizmu. Dobrze zadać sobie pytanie: jaka jest przyczyna tego wszystkiego? Po co ja to robię?


O PRACY POZA POLSKĄ


Dużo dało mi mieszkanie za granicą podczas staży i nauki: w Maastricht, Brukseli, Wiedniu, Waszyngtonie. Przez ponad rok pomieszkiwałam też w Macedonii, gdzie pracowałam przy projektach Komisji Europejskiej związanych z reformą macedońskiego prawa edukacyjnego.


Cieszę się, że w Polsce jest miejsce na interdyscyplinarne uczenie się. Bo niekoniecznie rozwija tylko trzymanie się jednej, sztywnej ścieżki. Ja studiowałam na dwóch kierunkach dziennie: prawie i naukach politycznych. Musiałam sobie tak skonstruować plan zajęć, żeby zdążyć z jednego kampusu na drugi. Wtedy nie było to takie oczywiste, ale teraz jest inaczej. W rozmowie o edukacji nie ma wątpliwości, że interdyscyplinarność to właściwy kierunek.


O RÓWNOWADZE PŁCI


Fundamentalnie mężczyźni i kobiety są oczywiście równi, ale mamy na pewno jakieś swoje predyspozycje. Nie oznacza to jednak, że można zamykać drogę rozwoju np. dziewczynkom do zawodów inżynierskich, a chłopcom do wychowania przedszkolnego.


Funkcjonowanie we wspólnym środowisku pozwala kobietom rozwinąć w sobie cechy postrzegane jako typowo męskie, a ograniczać te przypisywane negatywnie jako typowo kobiece, żeby stać się najlepszą wersją siebie. Jesteśmy komplementarni i powinniśmy przejmować od siebie dobre cechy.


O KOBIECOŚCI W STROJU


W pracy nie mam oficjalnego dress codu. Uważam jednak, że to, jak się ubieram, powinno współgrać z moimi wartościami i charakterem. A także tym, co myślę o osobie, z którą się spotykam, jak chciałabym na nią oddziaływać. Ważne jest całościowe podejście do mody.


Piękno w ubiorze rozumiem jako wdzięk i nie mam tu na myśli przesłodzenia. To wdzięk pełen pewności siebie.

Marta Ponikowska pozowała do zdjęć Beacie Cupriak w miejscu: Heritage Shop & Wine w sukience Nancy, a rozmawiała z nią Marta Kitowska, która w pracowni zajmuje się komunikacją.


Działam w nieformalnym stowarzyszeniu Warszawski Klub Kobiet. Spotykamy się w gronie dziewczyn z bardzo różnych światów: z administracji publicznej, ze świata nauki, z biznesu, a także z domu, jeśli są teraz na etapie dbania o rozwój rodziny. Dzięki temu możemy porozmawiać o swoich sytuacjach, wzmacniając się wzajemnie. Jesteśmy tak różne, że trudno byłoby przypiąć nam jakąś łatkę.

Kilkadziesiąt lat temu takie spotkania odbywały się w rodzinie, międzypokoleniowo: kuzynki, ciocie, babcie, mamy. Teraz jesteśmy w innym momencie rozwoju społeczeństwa, często mieszkamy daleko od rodziny. Te spotkania dają mnie i innym klubowiczkom większą pewność siebie, kobiecą siłę. Widzę, jak nas zmieniają.

Formuła to spotkania z inspirującymi gośćmi -- bardzo różnymi, bo chcemy uczyć się od różnych osób. Często doświadczenia, o których opowiadają nasi goście, pozwalają nam w innym świetle spojrzeć na to, z czym same się mierzymy, co przeżywamy.

Szczególnie pamiętam spotkanie z niesamowicie energetyczną profesor. Opowiadała, że nie dostała się na medycynę za pierwszym razem i przez rok pracowała jako salowa w szpitalu. To pokazuje niesamowitą pokorę. W swoim obecnym zespole, gdzie pracuje wielu początkujących lekarzy, często opiera się na opinii tych młodych ludzi.

Zapadło mi w pamięć też to, co powiedziała na jednym ze spotkań członkini zarządu dużego banku. Użyła metafory trójnogu. Jego “nogami” są: rodzina, praca i pasja. Jeśli któraś z tych sfer wypada akurat trochę słabiej, to zawsze możemy podeprzeć się na dwóch pozostałych.

    Mówiąc o swoim rozwoju zawodowym, mogłabym opowiadać o innych kobietach, które spotkałam na swojej drodze – wyszedłby z tego bardzo długi list z podziękowaniami.

O PRACY I TECHNOLOGIACH

W tym roku przez kilka miesięcy razem z dr Małgorzatą Starczewską- Krzysztoszek przewodniczyłam grupie roboczej EDUKACJA przy Ministerstwie Cyfryzacji. Grupa pracowała nad strategią rozwoju sztucznej inteligencji w Polsce. W naszej grupie było około 80 osób: ze świata biznesu, startupów, nauki, administracji, organizacji pozarządowych. Praca w tak różnorodnej grupie wymaga od wszystkich otwartości, umiejętności i chęci słuchania, pokory, prawdy w ocenie swojej pracy i pracy innych.

Sztuczna inteligencja i automatyzacja rewolucjonizują rynek. Zmienia się charakter pracy, ale też relacje między ludźmi, zwłaszcza między pracodawcą a pracownikiem. Ciekawi mnie, jak te zmiany wpłyną na organizację dnia, pracę w biurze i pracę zdalną, komunikację między ludźmi i botami.

O DZIECIACH I BOTACH

Sztuczna inteligencja może wiele wnieść do szkolnictwa. Na przykład spersonalizowana edukacja. Wyobrażam to sobie tak, że w polskich szkołach będą działały platformy oparte o AI, wspierające pracę nauczyciela i ucznia. Dziecko, które wykona zadanie szybko, nie będzie musiało czekać 20 minut na grupę, nudząc się, tylko przejdzie do kolejnych, dopasowanych do siebie zadań albo pomoże innym uczniom. Takie narzędzie podpowie, na jakim etapie jest dziecko.

Zmieni to rolę nauczyciela. Nie będzie wyłącznie przekazywał wiedzy, stanie się raczej mentorem. A klasy zorganizujemy według umiejętności, a nie wieku. Sądzę, że dzięki temu uczniowie będą lepiej przygotowani do pracy i życia jako grupa. Dostrzegana będzie różnorodność dzieci i ich różne talenty, zamiast równania do jednego schematu.

Oczywiście, ryzykujemy, że dzieci się wyobcują i zamiast spędzać czas z klasą, będą komunikowały się częściej z botem. Ale myślę, że mamy wystarczającą świadomość tych zagrożeń i potrafimy je równoważyć, np. przez wprowadzanie dopasowanych do wieku czy etapu rozwoju dziecka szkolnych i domowych zasad korzystania z komputerów, smartfonów. Konieczne są także budujące wspólnotę zajęcia grupowe. Zresztą żebyśmy umieli wykorzystać produkty i usługi oparte na AI, musimy krytycznie myśleć i zadawać odpowiednie pytania.

O KSZTAŁTOWANIU CHARAKTERU

   

Czynnik ludzki wydaje mi się coraz cenniejszy w świecie pełnym technologii. Postawmy sobie więc pytanie: czego maszyny za nas w najbliższym czasie nie zrobią lepiej? Tam jest szczególne miejsce dla rozwoju człowieka. Dlatego równolegle z upowszechnianiem nowych technologii trzeba inwestować w projekty dotyczące emocji i charakteru dziecka.

Bardzo interesuje mnie właśnie kształtowanie charakteru. Zwłaszcza że charakter kształtuje się przez działanie. W krajach anglosaskich powstają specjalne centra poświęcone studiom nad charakterem. Czy da się formować charakter instytucjonalnie? Czy szkoła ma tylko przekazywać wiedzę, czy też wychowywać? Polskie prawo oświatowe mówi, że również wychowywać. Jednak jesteśmy dziś tak zróżnicowanym społeczeństwem, że trudno w systemie zaprogramować odpowiedź na potrzeby wszystkich dzieci i rodziców. Trzeba zwiększyć w Polsce rolę mecenatu edukacyjnego nad integralnym rozwojem człowieka; nie tylko w zakresie wiedzy i umiejętności, ale też postaw.

O DOCENIANIU DOMU

W Instytucie Badań Edukacyjnych pomagamy włączać do systemu szkolnictwa bardzo wielu potrzebnych kwalifikacji, np. „prowadzenie tutoringu szkolnego” czy „programowanie i obsługa druku 3D”. Zastanawia mnie, że nie ma (jeszcze) kwalifikacji „homemaking”.

Uważam, że tworzenie domu – i uwzględnianie różnych potrzeb rodzin – jest ważne dla naszego rozwoju jako ludzi. Chcemy się realizować zawodowo, ale dla niektórych kobiet prowadzenie domu czy w ogóle bycie w domu jest równie ważne.

Nie można zapominać o wolności wyboru. Mężczyzna też może chcieć zostać w domu. Każde małżeństwo, każda rodzina ustala to sama. Prawo powinno w tym pomagać, dając rzeczywiste pole wyboru, żeby osiągnąć taki rodzaj balansu, jakiego dana rodzina akurat potrzebuje.

Współpracuję z londyńską fundacją Home Reinassance Foundation, zajmującą się tzw. smart home management i tworzeniem kultury domu. Pomagam im promować w Polsce książkę „The Home: multidisciplinary reflections”. Bo przecież to ekosystem domu wpływa na całe społeczeństwo, ekonomię, demografię, zdrowie. Dlatego polityki publiczne powinny w większym stopniu uwzględniać dom i to, jaki wpływ mają na jego funkcjonowanie nowe technologie, takie jak sztuczna inteligencja.


O PRACY PRO BONO

Praca społeczna pomaga mi rozwijać się całościowo jako człowiek. Sama praca zawodowa by mi tego nie dała. To chyba ta „trzecia noga” mojego krzesła. Spotykam dzięki niej ludzi, którzy mnie zmieniają. I szybciej zauważam, co mogłabym zmienić w sobie.

Po semestrze na Uniwersytecie Maastricht zaczęłam staż w brukselskim biurze przewodniczącego Komisji ds. Zagranicznych w Parlamencie Europejskim. Wtedy, przy okazji działań związanych z dyplomacją kulturalną, poznałam ludzi zaangażowanych w promowanie pamięci o polskim generale Sosabowskim, który walczył o wolność Holandii. Po powrocie z Brukseli temat ze mną został.

Poznałam też reżyserkę dokumentu o Sosabowskim „Honor generała”. W filmie holenderska sanitariuszka pomagająca lądującym w Holandii polskim spadochroniarzom wspomina, że jeden z żołnierzy, umierając, powiedział jej: "Girl, always look for the reason of your actions" [Zawsze zastanawiaj się, dlaczego robisz to, co robisz]. Ja cały czas staram się nosić to zdanie ze sobą. Żyjemy w tak intensywnych czasach, że łatwo wpaść w wir działania za działaniem, aktywizmu dla samego aktywizmu. Dobrze zadać sobie pytanie: jaka jest przyczyna tego wszystkiego? Po co ja to robię?

O PRACY POZA POLSKĄ

Dużo dało mi mieszkanie za granicą podczas staży i nauki: w Maastricht, Brukseli, Wiedniu, Waszyngtonie. Przez ponad rok pomieszkiwałam też w Macedonii, gdzie pracowałam przy projektach Komisji Europejskiej związanych z reformą macedońskiego prawa edukacyjnego.

Cieszę się, że w Polsce jest miejsce na interdyscyplinarne uczenie się. Bo niekoniecznie rozwija tylko trzymanie się jednej, sztywnej ścieżki. Ja studiowałam na dwóch kierunkach dziennie: prawie i naukach politycznych. Musiałam sobie tak skonstruować plan zajęć, żeby zdążyć z jednego kampusu na drugi. Wtedy nie było to takie oczywiste, ale teraz jest inaczej. W rozmowie o edukacji nie ma wątpliwości, że interdyscyplinarność to właściwy kierunek.

O RÓWNOWADZE PŁCI

Fundamentalnie mężczyźni i kobiety są oczywiście równi, ale mamy na pewno jakieś swoje predyspozycje. Nie oznacza to jednak, że można zamykać drogę rozwoju np. dziewczynkom do zawodów inżynierskich, a chłopcom do wychowania przedszkolnego.

Funkcjonowanie we wspólnym środowisku pozwala kobietom rozwinąć w sobie cechy postrzegane jako typowo męskie, a ograniczać te przypisywane negatywnie jako typowo kobiece, żeby stać się najlepszą wersją siebie. Jesteśmy komplementarni i powinniśmy przejmować od siebie dobre cechy.

O KOBIECOŚCI W STROJU

W pracy nie mam oficjalnego dress codu. Uważam jednak, że to, jak się ubieram, powinno współgrać z moimi wartościami i charakterem. A także tym, co myślę o osobie, z którą się spotykam, jak chciałabym na nią oddziaływać. Ważne jest całościowe podejście do mody.

Piękno w ubiorze rozumiem jako wdzięk i nie mam tu na myśli przesłodzenia. To wdzięk pełen pewności siebie.