Do pracy podchodzę z wielkim entuzjazmem. Nie dość, że codziennie sprawia mi radość, to jeszcze dzięki niej mogę wziąć sprawy w swoje ręce i zmieniać rzeczywistość. I tak już od ponad dwudziestu pięciu lat.


Beata w sukience, która właśnie szyje się w szwalni - w sklepie wkrótce.

Współpracuję z nadzwyczajnymi kobietami, które potrafią rozwijać skrzydła i osiągać wiele. Wzajemnie się inspirujemy. Ja staram się zdjąć z ich głów troskę o to, w co ubrać się do pracy, żeby wyglądać profesjonalnie i pięknie. One dzięki temu mogą myśleć już tylko o zdobywaniu świata.

Wychowałam się w otoczeniu Mody Polskiej. Moja mama oraz jej najbliższa przyjaciółka, do której mówię „ciociu”, były tam technolożkami. Zajmowały się opracowywaniem konstrukcji odzieży i stopniowaniem projektów we wszystkich rozmiarach.


Beata w dzianinowej sukience Simona - zobacz ją TUTAJ

Kiedy tylko mogłam, biegłam po szkole do Mody Polskiej, by chłonąć jej atmosferę. Najbardziej fascynowała mnie praca projektantów, dotykanie tkanin i cały proces twórczy, aż do momentu pokazania kolekcji na wybiegu. No i pokazy! Najpierw niecierpliwe oczekiwanie, potem ich oprawa i sam moment kulminacyjny, gdy już modelki pojawiały się na wybiegu - to były dla mnie chwile najsilniejszych emocji.

Myślę, że wtedy mój los się rozstrzygnął. Chciałam tego samego - albo zostać projektantką, albo modelką.

Mama, gdy chciałam otworzyć własną firmę, mówiła, że to bardzo trudne zajęcie. Gdy chciałam zostać modelką, stanowczo mi odradzała, mówiąc, że poraża ją sposób traktowania kobiet w tym zawodzie. Wiem, że chciała dla mnie stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa.


Beata w bluzce Mimce - zobacz ją TUTAJ

Pozując kilka dni temu do sesji, zdałam sobie sprawę, że spełniam drugie ze swoich dziecięcych marzeń.

Fotografowała mnie moja córka Zuzia - studentka. Obie cudownie się przy tym bawiłyśmy. W sesji miałyśmy wziąć udział obie, jednak zabrakło nam czasu. Z pewnością zrobimy to następnym razem. Obie nosimy projekty CUPRIAK i obie czujemy się w nich jak w drugiej skórze.

Beata w spodniach Fudżi (ZOBACZ) i bluzce Eufemii (ZOBACZ)

A ja od ponad dwudziestu pięciu lat wielokrotnie zakładam każdą, dosłownie każdą rzecz wychodzącą z mojej pracowni, a także takie, które nie zdały testu i pozostały w fazie prototypu. Jestem tak zwaną modelką przemysłową. Każda rzecz musi najpierw leżeć idealnie na mnie, żeby mogła wejść do szerszej produkcji.


Zuzia powiedziała: „Ta firma to przecież ty, wszystko tu jest dotknięte twoją ręką, każdy projekt jest w twoim stylu, wszystko na ciebie pasuje.  Czemu więc nie chcesz sfotografować się w swoich ubraniach, mamo?”.


Beata w sukience maxi Nagako - zobacz ją TUTAJ