Mała czarna: prosta, bez nadmiaru ozdób, raczej blisko ciała. Najlepsza długość: w okolicach kolan. Sprawdza się i na ważnym spotkaniu w pracy, i na premierze opery, i na obiedzie u cioci. To sukienka na czasy nadmiaru i zmiennych trendów.



Paryżanie są oburzeni

Historia małej czarnej
"Portret Madame X" - oryginał i w wersji Nicole Kidman

Czarna sukienka po raz pierwszy skupiła na sobie spojrzenia w XIX wieku, na obrazie „Portret Madame X” Johna Singera Sargenta. Celebrytka o sinej cerze pociągniętej liliowym pudrem ma na sobie wydekoltowaną, nienaturalnie ściśniętą w pasie i czarną jak noc suknię.

Paryskiej publiczności nie spodobał się dekadencki erotyzm modelki (suknia trzymała się na wysadzanych kamieniami ramiączkach i wyglądała, jakby miała się zsunąć). Ani to, że czerń, noszona dotychczas albo na wieczór, albo przez wdowy zgodnie z surowym kodeksem żałobnym, została ukazana w świetle dziennym, w dodatku seksownie.


Mała czarna Chanel

Coś do powiedzenia na temat czarnych sukienek miała też 32 lata później Coco Chanel. Coco jak zwykle wywróciła do góry nogami reguły rządzące strojem. Otóż w 1926 roku zaprezentowała w „Vogue” sukienkę dzienną (!) z czarnej tkaniny. Sukienka sięgała do pół łydki, leżała blisko ciała i miała obniżoną talię.

Jak to u Chanel, była wygodna, prosta i nonszalancka. Zaletą czerni była też jej praktyczność: mogły ją nosić kobiety i bogate, i biedne, bo nie trzeba jej było co chwilę zmieniać (na czerni nie widać przybrudzeń). Również te panie, którym praca nie pozwalała przebierać się kilka razy dziennie.

„Vogue” przewidziało wtedy, że mała czarna będzie dla Chanel tym, czym model T dla Forda: produktem szalenie popularnym i powszechnie dostępnym, od razu kojarzonym z marką.



Mała czarna Chanel
Chanel w swoim "fordzie", rys. Karl Lagerfeld


Idz do sklepu


Mała czarna w pracy

W kolejnych latach czarne sukienki już na dobre pozbyły się skojarzeń z pogrzebem i występowały w rozmaitych rolach.

Skromne czarne sukienki z niewyszukanych materiałów - np. z wełnianego sukna - wkładały Amerykanki i Europejki, które w czasie II wojny światowej masowo poszły do pracy. W wielu krajach racjonowano wówczas tkaniny i produkcja skupiała się na materiałach ciemnych, trwałych i uniwersalnych. Mała czarna do pracy była więc praktycznym wyborem dla mnóstwa kobiet.


W małej czarnej do pracyMała czarna do pracy


Mała czarna w Hollywood

Z całkiem innych względów czarna sukienka stała się ulubienicą kina noir. Czerń podkreślała mroczną naturę femme fatale i pasowała do tajemniczego nastroju. Gwiazdy kina noir pokazywały się na ekranie w dziennych sukienkiach z cienkiej wełny (z zaznaczonymi ramionami i dekoltem „V”) - takich, jaką nosi Joan Crawford w „Opętanej”.


Mała czarna w kinieMała czarna retro: Joan Crawford, „Opętana”

A wieczorem? Wieczorem femmes fatales nosiły oczywiście czarne suknie wieczorowe: satynowe, dopasowane i uwodzicielskie. Atłasowa czerń często gościła na ekranach, bo po pierwsze subtelny błysk dobrze wygląda w czarno-białych kadrach, a po drugie kojarzy się z zadymionymi klubami i hotelowymi restauracjami, sprawiając wrażenie luksusu i wyjątkowości.

Zresztą satynowa suknia Rity Hayworth w „Gildzie”, jednym ze sztandarowych filmów noir, jest zainspirowana „Portretem Madame X”.

Mała czarna retroBłyszcząca mała czarna Rity Hayworth w „Gildzie”


Mała czarna Audrey Hepburn


Wzorcową małą czarną w historii mody jest sukienka Holly Golightly ze „Śniadania u Tiffany'ego”. Zaprojektował ją Hubert de Givenchy, z którym Audrey Hepburn łączyła przyjaźń od czasów „Sabriny”. Włoska czarna satyna, dopasowana góra z wycięciami odsłaniającymi szczupłe łopatki Hepburn, maleńkie marszczenie w talii i wąska spódnica z pionowym rozcięciem aż do uda. Czy może być coś lepszego?

Givenchy nie tylko wymyślił sukienkę, która stała się później niemal tożsama z wizerunkiem Hepburn. Zaplanował też dodatki idealnie współgrające z sukienką: czarne operowe rękawiczki, krótki naszyjnik z wielu sznurów pereł, 30-centymetrową lufkę na papieros i wielkie ciemne okulary.


mała czarna Holly GolightlyWieczorowa mała czarna w świetle dziennym

Taką właśnie sukienkę znasz z plakatu i filmu, prawda? Otóż nie. Hepburn zabrała do studia filmowego dwa egzemplarze sukienki projektu Givenchy'ego. Decydenci filmowi uznali jednak, że rozcięcie ukazujące nogę jest zbyt śmiałe. Edith Head, naczelna kostiumografka Hollywood, przeprojektowała ją tak, żeby spódnica była zamknięta. To jej wersja została uwieczniona w filmie, na plakacie i na milionach kubków, poduszek, płóciennych toreb i misek dla kotów.

W 2006 roku sukienka – egzemplarz projektu Givenchy'ego – została zlicytowana w domu aukcyjnym Christie's za 467.200 funtów (prawie 2.5 miliona złotych). Ale najpierw Natalie Portman wystąpiła w niej w sesji okładkowej dla „Harper's Bazaar”.

Elegancja GivenchySatynowa mała czarna Givenchy - oryginał z rozcięciem na nogę


Mała czarna w latach 50. i 60.

Odtąd każda kobieta uważająca się za elegancką zapragnęła mieć małą czarną sukienkę. Prostą, ale wyrafinowaną. Małą czarną na wieczór, do teatru, na małe i wielkie wyjścia. Razem z perłami tworzącą zestaw równie nierozłączny jak czarna kawa z mleczną pianką.

Jedną z najsłynniejszych małych czarnych na wieczór jest sukienka Grace Kelly z „Okna na podwórze”. Została  zaprojektowana przez Edith Head tak, żeby pokazać kontrast między elegancką panną z wyższych sfer a jej chłopakiem, fotografem wojennym (w piżamie). Jakie dodatki do małej czarnej sukienki zaproponowała Edith Head? Oczywiście perły.


Sukienka Grace KellyMała czarna w filmie „Okno na podwórze”


Mała czarna Jackie O.

Jackie Kennedy czerń nosiła ikonicznie. Jak wszystko, co na siebie włożyła, tak i jej małe czarne sukienki należą do kanonu elegancji – noszone to na dzień, mniej zobowiązująco, to na wieczór, z odsłoniętymi ramionami i biżuterią.


Jackie OJackie Kennedy w eleganckiej małej czarnej


Mała czarna mini

Z biegiem lat mała czarna młodnieje: staje się krótsza, śmielsza, bardziej odsłaniająca ciało. W latach 90. daleko jej było do szeleszczących wieczorowych toalet pań z przełomu wieków.

Demi Moore w „Niemoralnej propozycji” z 1993 roku kusiła obcisłą małą czarną mini Thierry'ego Muglera ze skomplikowanym dekoltem z pasków.

Wydawałoby się, że krócej już być nie może, ale mogło. Jamie Lee Curtis w filmie „Prawdziwe kłamstwa” robi striptiz: oddziera batystową falbanę i górę swojej małej czarnej sukienki, zostając w samej mikroskopijnej, obcisłej mini z aksamitu.


Mała czarna miniMała czarna mini przed i po przeobrażeniu

Słynna jest też sukienka Elizabeth Hurley z premiery „Czterech wesel i pogrzebu”. Miała ekstremalny dekolt i agrafki, jakby pożyczone od punków i przetworzone przez barokową wyobraźnię Gianniego Versace.


Mała czarna na premierzeMała czarna ledwo trzyma się na Liz Hurley


Mała czarna stabilizacja


Dzisiaj mała czarna wisi w milionach szaf. Noszą ją i pierwsze damy, i bywalczynie czerwonych dywanów, i zwykłe kobiety. Istnieją perfumy Guerlain, książki i kawiarnie o tej nazwie.


Celebrytki w małych czarnychEleganckie małe czarne wkładają na czerwony dywan aktorki, celebrytki i Michelle Obama


W Paryżu naprzeciw Luwru działa sklep prowadzony przez Didiera Ludota, gdzie sprzedaje on wyłącznie małe czarne sukienki vintage. To zakupowa mekka dla kobiet, które przyjechały do Paryża z maleńką walizką i dużym budżetem.


Sklep w ParyżuSklep z małymi czarnymi retro

Mała czarna zazdrośnie i z sukcesem strzeże tytułu królowej kobiecych szaf przed pretendentkami. Co kilka sezonów w świecie mody pojawia się informacja, że wyparły ją: mała czerwona, mała granatowa, mała biała… albo mały czarny kombinezon. Ale to nieprawda.

Przeczytaj też: Jak się ubrać na karnawał? 4 ułatwienia

Produkt dodany do listy życzeń
Produkt dodany do porównania